

| PORADY WĘDKARSKIE |
|
"SPRÓBUJ NA WIĘKSZĄ PRZYNĘTĘ" Nad naszymi wodami wciąż w znacznym stopniu dominują wędkarze łowiący ryby drapieżne na niewielkie przynęty. Najpopularniejsze w Polsce rozmiary stosowanych przez spinningistów wabików zawierają się między 5 a 10 cm. To zwykle zbyt mało żeby sprowokować do brania okazałą rybę. Prawdziwe polowanie na grubego zwierza zaczyna się od 15 cm w zwyż! Zacznijmy od najczęściej łowionego przez spinningistów w naszych wodach szczupaka. Jak doskonale wiecie, szczupak jest zdecydowanym „terytorialistą” i nie toleruje bliskiego sąsiedztwa swoich pobratymców. Oczywiście dotyczy to większych osobników. Mniejsze szczupaki są bardziej tolerancyjne i dość często się zdarza, że łowimy kilka niewielkich osobników na niewielkim obszarze wody. Ale to nie one są obiektem naszego zainteresowania. Stosując duży wobler imitujący kształtem i wyglądem szczupaka, mamy znacznie większą szansę sprowokowania do ataku dużego osobnika, wykorzystując zasadę konkurencji pokarmowej obecną wśród praktycznie wszystkich drapieżników. Trzeba wiedzieć, że duża ryba, niezależnie od gatunku, ma większe zapotrzebowanie na pokarm, w związku z tym o naszym sukcesie będzie decydował bardzo prosty i logiczny rachunek ekonomiczny. Zamiast atakować kilka, a nawet kilkanaście małych rybek, duże drapieżniki decydują się na sięgnięcie po bardziej konkretne kąski. A skoro tak, to nasza przynęta powinna właśnie imitować taki właśnie kąsek. Czyli umownie nie schodzimy poniżej 15 cm. Duże przynęty, poza swoim rozmiarem, mają jeszcze inne pozytywne cechy. Duża powierzchnia boczna wywołuje większą falę hydroakustyczną, a więc ryba może ją łatwiej namierzyć i zlokalizować. Decydując się na zastosowanie naprawdę dużych wabików, należy pamiętać o dozbrojeniu przynęty. Na szczęście na polskim rynku nie ma już problemu z nabyciem specjalistycznych główek jigowych, przystosowanych do zbrojenia okazałych wabików. Jednak one nie wystarczą. Jak mawiają doświadczeni wędkarze – dozbrojka rzecz święta. Zwiększa ona skuteczność wykonywanych zacięć oraz zmniejsza ilość ryb traconych podczas holu. Nie tylko szczupaki można skutecznie łowić na większe od standardowych przynęty. Kolejną rybą, która doskonale reaguje na wabiki w bardziej konkretnych rozmiarach, jest sandacz. Reaguje on przede wszystkim na ruch przynęty. Najskuteczniejszą metodą połowu sandaczy jest opad, a duże wabiki doskonale się do tej metody nadają. Ja nie preferuje bardzo agresywnego prowadzenia przynęty, uważam, że im wolniejszy opad, tym lepsze wyniki. Zawsze stosuję możliwie najlżejszą główkę i dość grubą plecionkę, aby maksymalnie spowolnić opad. Ale ilu wędkarzy, tyle teorii i absolutnie nie chcę Was przekonywać do tej metody, aczkolwiek zdecydowanie ją polecam. Należy jednak pamiętać, że nie można przesadzać, przynęta musi opadać do dna, więc w doborze główki decyduje charakter łowiska. Zastosowanie dużej przynęty dodatkowo zwolni opad. Duże przynęty doskonale sprawdzają się przy stosowaniu techniki „na wleczonego”, ponieważ wzbijają większe ilości osadów dennych, co bardziej prowokuje sandacze do ataku.
Fot. Ten dwukilogramowy kleń pochwycił 10-cm łamany wobler Przejdźmy teraz do „białych” drapieżników. Większe przynęty od tych używanych zwykle na co dzień doskonale wabią duże klenie, które po osiągnięciu pewnych rozmiarów zmieniają się w prawdziwych łowców i wolą większe rybki. Toteż zastosowanie wabików powyżej 7 cm jest w pełni uzasadnione. Praktycznie wyeliminuje to brania niewielkich kleni, ale w zamian za to zwiększy nasze szanse na spotkanie z okazałą rybą. Bolenie również możemy łowić na przynęty bardziej konkretne. Szczególnie dobrze sprawdzają się spore wabiki wykonane z ciężkiej gumy. Dzięki nim uzyskiwane przez nas odległości rzutowe wzrosną, a co za tym idzie sięgniemy daleko żerujących ryb. Jazie również możemy łowić na większe niż zwykle przynęty. Oczywiście nie będziemy łowić tak dużo ryb jak wcześniej, ale ich jakość wzrośnie. |

